Po rozmowie z moim ulubionym, bo “przyszywanym”, bratem postanowiłam schować swoje stare wpisy. No może nie wszystkie, ale niektóre z nich. To prawda, bywam nieszczęśliwa, ale nie jestem nieszczęśliwa. Bywam też zadowolona, mimo że źródłem tego zadowolenia nie jest udany związek, poukładane życie osobiste i świadoma macierzyńska miłość, która litościwym płaszczykiem okrywa rodzicielskie obowiązki (nie zawsze proste i dające satysfakcję).
No to zaczynamy od nowa!